Na stromym wzgórzu Herburt (554 m n.p.m.) w Masywie Wilczej Jamy sterczą ruiny jednego z bardziej tajemniczych zamków dawnej Rzeczypospolitej. Zamek Herburt koło Dobromila to miejsce, gdzie historia miesza się z legendą — tu broniono murów przed najeźdźcami, drukowano księgi i knuto rokoszowe spiski. Jeśli lubisz wędrówki z klimatem, to jest adres dla ciebie.
Wzgórze wznosi się około 4 km na południe od Dobromila, nad potokiem Jasienka. Otaczający masyw zapewnia piękne widoki na okoliczne lasy i dolinę. Ruiny są malownicze o każdej porze roku — wiosną otoczone zielenią, latem chłodne i zacienione, jesienią skąpane w złocie liści, a zimą surowe i monumentalne. Teren wzgórza jest stromy, dlatego podejście wymaga odrobiny wysiłku, ale nagroda w postaci panoramy i autentycznej atmosfery historycznego miejsca jest tego warta.
Do dziś zachował się bastion z bramą wjazdową oraz fragmenty murów — niemych świadków wydarzeń sprzed ponad czterech wieków. Na ścianach niższego zamku można jeszcze dostrzec ślady fresków z alegorią cnót obywatelskich, namalowanych za czasów Jana Szczęsnego Herburta.
Jak dotrzećCiekawostka: zamek nigdy nie został zdobyty przez żadnego najeźdźcę — ani podczas Potopu Szwedzkiego, ani w czasie wojen kozackich. Jego upadek nie był dziełem wrogich wojsk, lecz powolnego zapomnienia i... rozbierania na materiał budowlany w XVIII wieku.