Wołowe Berdo to dziki, graniczny szczyt Bieszczadów Zachodnich, na który nie prowadzi żaden znakowany szlak — to prawdziwa gratka dla miłośników dzikiej, niezatłoczonej turystyki. Leży dokładnie na granicy polsko-ukraińskiej, wciśnięty między Połoninkę a Menczył, i skrywa się przed tłumami turystów odwiedzających bardziej popularne bieszczadzkie połoniny.
Krajobraz tutaj to typowe dla Bieszczadów Zachodnich pogranicze lasu i połonin, z charakterystyczną ciszą i surowym pięknem, które najlepiej odczuć wiosną lub jesienią, gdy widoczność sprzyja podziwianiu dalekich panoram. Latem szczyt bywa trudniej dostępny ze względu na roślinność i brak wyraźnej ścieżki, zimą wymaga już solidnego doświadczenia w terenie górskim bez szlaków. Ze szczytu roztacza się naprawdę imponująca panorama — przy dobrej widoczności dostrzeżemy nie tylko bieszczadzkie grzbiety, ale i odległe o niemal 200 km szczyty Tatr, w tym Gerlach.
Jak dotrzeć na szczytTo miejsce dla tych, którzy cenią dzikość i samotność w górach — w 2016 roku w rejonie szczytu potwierdzono nawet stanowisko rzadkiej kukułki krwistej, storczyka charakterystycznego dla najbardziej naturalnych zakątków Bieszczadów.